No i wyszło ;)





No i fiolety... takie trochę ciepłe, połyskujące...
No to zaczynam craftowanie, koniec balowania... mam nadzieję ;)

malinami...
smażącymi się na kozie powidłami śliwkowymi i suszącymi się gruszkami...
no i sadem ;)









kliknij na zdjęcie a przeniesiesz się do Nulki :) po więcej informacji



A druga to odzwierciedlenie oddechu jesieni jaki czuję już na karku... Noby zielono niebieska ale za dużo tu żółci, pomarańczy i fioletów żeby uznać za całkiem letnią... Cóż jesień tuz tuż... papier BasicGrey Mellow, kremowy puder do embossingu, stempel nie wiem czyj, ale jak sie dowiem to napiszę ;) i koronka z zapasów starych jak świat :)

A oto nowa forma promocji firmy zajmującej się sprowadzaniem i konfekcjonowaniem cebulek kwiatów... można sobie posadzić i mieć nawet na balkonie niespodziewankowe kwiaty wiosenne :)



Na ebayu znalazłam zestawy kwiatków primy w naturalnym bawełnianym kolorze, naprawdę świetnie się sprawdzają i wole używać ich niż tych bardziej kolorowych...
No i oczywiście cały weekend poświęcony był przetworom, a szczególnie gruszkom które w tym roku bardzo obrodziły. Nie wiem jaka magia jest w zamykaniu skarbów lata w słoikach, ale sprawia mi to ogromną przyjemność... Do gruszek dodaję po kawałeczku cynamonu, laski wanilii lub anyżu, dają piękny i niepowtarzalny zapach i smak który zimą pozwala zapomnieć o mrozie za oknem :) Dla przyjaciół robię zwykłe, bez żadnych dodatków... takie lubią najbardziej ;) Myślę że tajemnica tkwi w tym, że mam się z kim tymi przetworami podzielić... bosko :)

Kobieta jest najsłabsza, gdy kocha, a najsilniejsza, gdy jest kochana.