sobota, 28 listopada 2009

i znów świąteznie

To chyba ostatnia, tak sobie myslę... a może nie? Chciałabym zrobić jeszcze kilka kartek dla hospicjum o którym usłyszałam na forum. Dzisiaj boska pogoda znów... piękny ten listopad...
Karta zrobiona wg mapki której ani autora, ani bloga znaleźć nie mogę. To jest właśnie ta mania zapisywania wszystkiego na żółtych karteczkach, na szybko... ech



 



piątek, 27 listopada 2009

stonogowe candy

Świetne Candy zorganizowała Stonoga... warto tam zajrzeć i zobaczyć ;) a klikając na baner przeniesiesz sie do sklepu :)

Stonogi.pl - decoupage, scrapbooking, filcowanie

wtorek, 24 listopada 2009

filcowy naszyjnik

No to skończyłam wczoraj w nocy, a dzisiaj w pracy miał swój debiut... niektóre rzeczy zrobiłabym  pewnie teraz inaczej, ale i tak jest piękny... szkoda że zdjęcia nie oddają prawdziwych kolorów, ale co tam :) teraz chce zrobić coś w szarościach i fioletach ale nie mam jeszcze czesanki ...zna może ktoś sklep we wrocku gdzie mogę ją znaleźć? Kreaterie znam ;) ... chyba mnie wsysło na dobre...
Ręce niestety bolą nadal... może za bardzo przyciskam? kule są bardzo twarde wiec pewnie od tego... ech lubię takie szaleństwo, ale czas chyba pomyśleć o kończeniu kartek świątecznych, i jeszcze takich innych co je sobie obmyśliłam... a zegar tyka tik tak :)



 

a i zrobiłam jeszcze kolczyki, oczywiście... za mało zielone te zdjęcia mi wyszły bo niebieski faktycznie jest turkusowy... kocham turkusowy :)

 

 

poniedziałek, 23 listopada 2009

filmowe filcowanie

W ten weekend zrobiłam sobie sesje ze Strasznymi Filmami, co oczywiście zmusiło mnie do zajęcia czymś rąk, które w takich wypadkach stresują się najbardziej. Wiec sobie podziubałam trochę... To taki surowy dosyć wynik tego dziubania... jeszcze nie całkiem gotowe ale już do pokazania... te kulki teraz filcuje na mokro w celu "dotwardzenia"... masakra jak bolą od tego ręce, ale efekt, boski :)



A to znalazłam w pudle z filcem, śliczne drewniane korale ze słojami i w pięknym kolorze... skąd one tam ????


niedziela, 22 listopada 2009

weekendowo, orzechowo

Spokojny weekend, jakich niewiele w ostatnim czasie. Trochę wyrwany, bo miało być inaczej, ale bardzo potrzebny. W sobotę rano sprzątanie i kucharzenie, ale nie takie na szybko, na siłę, bo żołądek wykręca się na druga stronę, ale spokojne dla przyjemności. Strasznie dawno nie piekłam dlatego na kuchennym blacie wylądował wczoraj sernik na zimno ( bez pieczenia ale za to z winogronami) a późnym popołudniem ciasteczka z orzechami włoskimi. Przepis z głowy, właściwie najprostszy na świecie...



Przepis jest prosty:

ciasteczka z orzechami włoskimi

100g cukru trzcinowego
300g mąki tortowej
1 kostka masła
3 żółtka
2 łyżki kwaśnej śmietany 18%
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ekstrakt z wanilii
połówki orzechów włoskich ( nie wiem dokładnie ile tego było, bo co chwile sięgałam do puszki z orzechami, ale sporo

Ciasto przygotowujemy dokładnie tak jak robi się ciasto kruche, najpierw siekałam masło cukier i mąkę, potem dodałam resztę składników i ugniotłam. Gotowe ciasto zrolowałam w rulony około 1,5 cm i wstawiłam do zamrażalnika na 15 min. Kiedy ciasto się już schłodziło, rulony pokroiłam w krążki i zrobiłam z nich kulki wielkości większego orzecha  laskowego. Każdą z nich spłaszczyłam wciskając orzech. Wszystko piekło się w nagrzanym do temperatury 220 st. C piekarniku około 15 min.

Przyznam że ciasteczek wyszło sporo, ale pewnie znikną niebawem. Są naprawdę pyszne, maślane i kruche. A ja znalazłam w końcu zastosowanie do szklanego pojemnika kupionego wieki temu na Allegro. Myślę że świetnie będą się tam przechowywać.




środa, 18 listopada 2009

Wyzwanie z cherubinem

I znów wyzwanie, tak jest łatwiej, a właśnie takich zadań potrzeba mi. Jakieś chmury na niebie się zebrały i trudno mi jakoś wyjść do świata z uśmiechem. Za dużo złych czy niepokojących rzeczy dzieje się wokół mnie a życie próbuje powiedzieć że to i tak nieważne ostatecznie. Przejdzie razem z listopadem :)
Skrapujace Polki, a właściwie w ich imieniu Rybiooka, wymyśliły proste wyzwanie, ma być kartka z Cherubinem... no i zrobiłam z Cherubinem ale takim zamyślonym, tak jak mój listopad :) Obrazek jest ze świątecznej serwetki, za bazę posłużył mi papier  BG pomazany złota farba w sprayu... Świetnie maże się w ten sposób papier.


 

 



poniedziałek, 16 listopada 2009

walentynki???

Kolejne kartki... tym razem wykorzystałam tusze wodne Distress w sprayu pomysłu Kasi. Dość mocno rozcieńczone uzupełniacze umieszczone w maleńkich flakonikach do perfum, świetnie wyglądają rozpylone na papierze. Można ich używać do robienia tła (co pokazuje Kasia na swoim blogu) ale także do barwienia tasiemek, czy pogłębiania koloru gotowych już papierów. Niestety nie zdążyłam na wyzwanie piaskownicowe, ale pokazuje kartkę teraz... nie jest może odkrywcza ale co tam :)... świetnie mi się przy niej pracowało.

To kartka oryginalna (zdjęcie z piaskownicy)



A to mój lift tej pracy. Potuszowane są lekko kartki użyte do kartki, oraz koronka która wcześniej była biała.






A tak wygląda moja kolekcja tuszy w sprayu... chce więcej!!!!

 

Kasiu rewelacyjny pomysł!!!!