poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Wrocław jakiego nie znałam, park Wschodni

Wycieczki rowerowe sprzyjają zaglądaniu w miejsca, które nie zawsze są po drodze :). Park wschodni ma powierzchnię 30 ha i  został zaprojektowany w latach 20. XX wieku. Projektantem był Paul Dannenberg - dyrektor ogrodnictwa miejskiego we Wrocławiu w latach 1921-28.
Wikipedia pisze o nim tak:
Park Wschodni (Ostpark), to park miejski położony w południowo-wschodniej części Wrocławia. Położony jest na obszarze zawartym pomiędzy ramionami rzeki OławaOława Dolna otacza park od północy, natomiast Oława Górna opływa park od wschodu i następnie południa, a zawracając ku północy, zamyka teren parku od zachodu, by na północno-zachodnim krańcu parku połączyć się z Oławą Dolną. Obie odnogi połączone są ponadto przecinającą park strugą, wypływającą z Oławy Górnej. Jest więc położony na dwóch wyspach, utworzonych przez odnogi rzeki Oława. Oprócz głównych ramion Oławy, przez park przebiega kilka mniejszych, nienazwanych cieków.





a na deser zdjęcie mostu Grunwaldzkiego nocą.


piątek, 6 kwietnia 2012

orzechowe mufinki

Orzechowe mufinki powstały z potrzeby szybkiego zużycia białek jakie zalegały nam od kilku dni w lodówce... Forma babeczek urzeka nadal, a pomarańczowe zostały hitem wiosennych uroczystości... ponownie :)

babeczki orzechowe

1 szklanka zmielonych orzechów
1szklanka maki
1 szklanka białek
3/4 szklanki cukru
cukier waniliowy
1 szklanka tłuszczu
szczypta soli

Białka ubić na sztywno, dodać cukier, i po kolei wszystkie składniki suche. Na końcu dodać tłuszcz. Babeczki  wyłożyć do papilotek, piec około 25 min w temp. 175 stopniach C. Można polukrować, ale ja ostatnio zmniejszając ilość kalorii w potrawach zrezygnowałam z lukru...



W końcu znalazłam trochę czasu na fotografowanie. Wir pracowy wciągnął mnie na tyle że czasu na inne rzeczy brak. Ale powoli już z tego wychodzę, co daje nadzieje na nowe pomysły.







niedziela, 18 marca 2012

wiosenne porzadki

Wiosna przyszła, znów czas przyspieszył, znów ciepło i zielono. Zadziwia mnie, jakie spustoszenie zrobiła ta pozornie lekka zima na polach. W pracy również przyspieszenie, ale to jak raz dobrze. Czas jest sprzymierzeńcem. 
Dzisiaj chciałabym pokazać coś nad czym zastanawiałam się już od jakiegoś czasu. Przeprowadzka spowodowała że właściwie nie byłam w stanie namierzyć co gdzie mam, ale na szczęście w końcu udało mi się pozbierać wszystko w całość... To na razie prototypy, szukanie sposobów i rozwiązań.  Tym razem to coś dla facetów, sama jestem ciekawa co z tego wyniknie w przyszłości.
 








Dzień kobiet za nami, moje piękne tulipany  długo czekały na sfotografowanie...


No i dowody na wiosnę. Zrobione zdjęcia tydzień temu, lekko już przeterminowane weekendowym wybuchem ciepła.


niedziela, 19 lutego 2012

koral

Dawno mnie tu nie było... Czas płynie tak szybko,  a moje życie zmienia się jak w kalejdoskopie. Z perspektywy tych kilku miesięcy wiem już, że to dobra droga. Mam nowe miejsce do życia i nowy skrapkowy świat. Mniej w nim miejsca, ciut większy chaos w "zabawkach" a i tak pracuje mi się z taka łatwością że dziwie się sama sobie. Kartka może nie wielkich lotów, ale lubię ją bo pierwsza tutaj. I koralowe tło tez lubię :)





A Wrocław zagrał znów kolorami tęczy... ostrymi, nasyconymi kolorami.



sobota, 17 grudnia 2011

...

Nie tyle poznaj siebie, ile poznaj wszystkich siebie. Wszystkich z całego twego czasu.

— Jonathan Carroll
Drewniane morze
Zmieniam swoje życie, radykalnie. I nie boje się. Mam prawo podejmować decyzje o sobie samej, mam prawo o siebie zadbać.  Mam prawo myśleć o tym, że moje życie musi się zmienić. Poznaje siebie. Tą zwykłą siebie, pędzącą przez życie z uśmiechem i tym moim będzie dobrze bo dam sobie ze wszystkim rade i tą zamyślaną, wpatrzona w jeden punkt.  Nikt mojego życia za mnie nie przeżyje. Mam jedno. Ci którzy oceniają, chyba o tym nie pamiętają. Trudny czas przede mną, dam radę. Wiem to na pewno.

A teraz kartka, która jest chyba ostatnim świątecznym tworem w tym roku. Omija mnie ten temat zupełnie. Przeżyć, przeczekać i zapomnieć. 




Pafnuc nadal rozsiewa aurę tajemniczośći, przyjaźnimy się, i to bardzo :)


Ogrzewam się zapachem drzewa sandałowego i cynamonu.  I czekam na to, co się zdarzy.



niedziela, 4 grudnia 2011

heavy

"Harness your rage, take a leap of faith
to claim back your soul before it's too late
Show them no fear, sing them goodbye
Leave all but you heart and you're free to fly"

Kolejne świąteczne kartki jakoś nadal nie są za bardzo świąteczne. Za oknem jesień, i aż dziwnie mi myśleć, że rok temu o tej porze temperatura spadała poniżej -30 st. Celsiusza i śniegu było po kolana... Od jakiegoś czasu mam wrażenie że moje kartki są niedokończone, jakby brakowało w nich jakiegoś istotnego  elementu... Na razie nic z tym nie robię, ale mam nadzieje, że kiedy czas zawieszenia między dwoma światami skończy się, to także się  zmieni. 





 Pafnucy :)


czwartek, 1 grudnia 2011

zimowe Amber

Turkusowa kolekcja Amber już chyba zawsze będzie kojarzyła mi się ze świętami. Delikatny błękit i złotawe cieniowania tych papierów są inspiracją do uchwycenia lekkich, mroźnych, słonecznych, grudniowych poranków... W tym roku do świąt bardzo mi daleko. Uciekam od nich również myślami. Mimo że cały świat krzyczy że będą, jakoś trudno mi się do tego faktu przygotować... Jak zwykle pomagają mi w tym kartki. 
Ta jest prawie nieświąteczna, ale chyba jednak dzięki papierowi te święta mi przybliża... zobaczymy. W każdym razie niewielkie zapasy tej serii papieru mocno się zaczęły kurczyć... wszystko kiedyś się kończy.




A my mamy już grudzień... hm czas leci, ale dzięki temu sprzyja :)

niedziela, 27 listopada 2011

Pafnucy i fioletowa kartka

W moim domu, w piątek, zagościł nowy gość, który zostanie domownikiem. Jest czarny jak węgielek, ma niebieskozielone oczy i piękne puchate futerko. Ma też różne, złe doświadczenia życiowe za sobą, a mimo tego to ufny, mruczący mruczanki poduszkowiec. Nie chciałabym nawet wiedzieć co przeżył, ale na pewno dostanie tyle głaskania i przytulania ile potrzebuje. Imię wymyślone zostało przez pracowych kolegów, bo tam na początku Pafnucy mieszkał, więc w sumie to była przemyślana decyzja. Jak na razie lepiej się u nas czuje niż kota, lekko zszokowana kocia konkurencją. Na szczęście to nie wrogi dystans a delikatne przyglądanie się dziwnemu stworzeniu zadowolonemu z życia.

A o to Pafnucy



Kota... hm po minie widać co na to Kota.


A to kartka zrobiona niedawno, z pięknych elementów zestawu die-cuts Anny Griffin. bardzo lubie takie fiołkowo fioletowe klimaty :)





piątek, 25 listopada 2011

ciocina szarlotka

Lubicie jabłka? ja bardzo. Najpierw kwitnące jabłonie, potem smukłe drzewka z zielonymi zawiązkami a potem uginające się konary z dojrzałymi owocami. Towarzyszą mi przez cały rok. Przepis na ta szarlotka dostałam od mojej mamy chrzestnej która piecze najlepsze kruche ciasto na świecie. w sumie ciasto pieczone naprędce w czasie którego już nie chce pamiętać. Mam nadzieję że minął.


Przepis jest prosty:
  • 150 g masła
  • szklanka mąki
  • szklanka cukru
  • 3 żółtka
  • ekstrakt z wanilii
  • kilka łyżek kwaśnej śmietany
  • ewentualnie jak ktoś dodaje to proszek do pieczenia
wszystkie składniki ugniatamy jak klasyczne kruche ciasto  i wkładamy do lodówki na czas obierania i krojenia jabłek.
  •  8-9 sporych jabłek
  • ekstrakt z wanilii
  • garść rodzynek
  • dwie łyżki cynamonu
Jabłka kroimy na ćwiartki a następnie na mniejsze kawałki, polewamy ekstraktem dodajemy resztę składników i mieszamy. Ciasto wałkujemy, wykładamy do formy wysypujemy jabłka i przykrywamy resztą ciasta. Ze względu na nietypową formę, bolesławiecką brytfannę spód ciasta najpierw przypiekłam.