niedziela, 3 września 2017

Trogirskie migawki

Podróż z Ptuja do Trogiru trwała prawie sześć godzin. Niesprzyjająca pogoda i korki spowodowane przebudową drogi zrobiły swoje. Kiedy dotarliśmy na miejsce wiedzieliśmy jednak że warto było. Przepiękne stare miasto, port i palmy tworzą taką mieszankę, że nie trudno się w niej nie zakochać. Małe, wąskie uliczki, z poupychanymi wszędzie restauracyjkami, stoliki, kolorowe okiennice, drzewka oliwkowe i kamieniste plaże spowodowały że muszę odpocząć od natłoku wrażeń. Dzisiaj krótkie migawki turysty który dopiero przespacerował się przez główny deptak miasta (Obala bana Berislavica) Zdecydowanie chcę więcej. 
Końcowa część trasy to zjazd serpentyną drogi z której widoki zatykają dech w piersiach. Na szczęście udało nam się na chwilę zatrzymać by na popatrzeć na panoramę miasta...








Dzisiaj niebo było zachmurzone... a widoki dzięki temu niezwykłe...







Jutro plażing. Nic nie robię, o niczym nie myślę, patrzę w niebo :)

sobota, 2 września 2017

Ptuj czyli Słoweński czar

Wyprawę do Chorwacji zaczęliśmy na tyle wcześnie, żeby mieć możliwość spokojnego obejrzenia miasteczka w którym postanowiliśmy zrobić "miedzylądowanie". Dużo wcześniej wybraliśmy malutką słoweńską miejscowość Ptuj. Jest to 20 tysięczne miasteczko położone nad rzeką Drawą, którego początki sięgają epoki kamienia... a pierwsze wzmianki notuje się na prawie 2100 lat temu. Miasteczko ma w sobie tak wiele uroku, że trudno wyłuskać szczegóły obrazujące całość. 

Najpierw wybraliśmy się na zamkowe krużganki. Niestety sam zamek był otwarty do godziny 18 i nie udało nam się go zobaczyć. Szkoda. Widoki cudownie czerwonych dachów z charakterystyczną dachówką wynagrodził nam to ciut. 




Zdziwiłam się że i tutaj można spotkać "wmurowane" maszkarony... To znalazłam w zamkowym murze.
 I cudowne ogródki z ziołami... mam nadzieję że i u nas się ten zwyczaj przyjmie...


Sam zamek widziany niestety zza furty...



Cudowne Ptujskie kamieniczki ozdobione kwiatami...




I nasz hotel Mitra... taka mała perełka w sercu starego miasta...


piątek, 1 września 2017

pomarańczowy tag kartkowy czyli kartka urodzinowa nie do końca po męsku...

Pięknie mi się je robi. Ten miał być dla otuchy, dla dodania sił. Mi i jeszcze komuś... i wyszło... Foamiranowe kwiatki i darty papier, embossing na gorąco i wstążka w kratkę. I jeszcze "nie mój" pomarańcz... chyba jednak mój. Oczywiście wszystko stare jak świat:) Piękne...






A za oknem deszcz... dzisiaj początek moich wakacji... Pierwszych Chorwackich wakacji... I czuć wiatr zmian. I tak jest dobrze. Jestem silna jaka nigdy dotąd. 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Niebieska kartka urodzinowa z hortensjami...


Kolejna kartka warstwowa, dla entomolożki. Kocham hortensje, a ten papier do decoupage znaleziony w zakamarkach szafy aż prosił się o wykorzystanie. Tym bardziej że "Wisteria" Basic Grey aż prosi się o delikatną oprawę. I ptaszek z nie wiem czego?? Szkoda w sumie, że nie zostawiłam sobie oryginalnych opakowań, teraz nie wiem czego szukać i gdzie. 









niedziela, 27 sierpnia 2017

kartka tag w brązowej oprawie

Jak dotąd duża większość moich kartek powstaje z bardzo starych już kolekcji papierów. Nawet nie wiem czy są one jeszcze dostępne? "Granola Basic" Grey zauroczyła mnie bardzo swoją męskością. Jest idealna do kartek dla chłopaków... Kwiatki z kolekcji primy. Również starej... ;)

A dzisiaj tag, pierwszy w życiu... a właściwie kartka w jego kształcie. Podoba mi się taka wersja kartkowania... a dodatkowo kilka warstw papieru... kartkowanie jest coraz lepsze!!!




Muszę jeszcze poćwiczyć to nawarstwiania i układanie ozdobników... na szczęście w zapasach nie wieje nudą i mam z czego wybierać..

A po poście widać że kartkowanie to też świetna terapia... nastrój ciut 

sobota, 26 sierpnia 2017

biała kartka komunijna


Kartka zrobiona wiosną, dawno już wręczona... sporo w tym roku było kartek komunijnych i strasznie żałuję że nie mam zdjęć. Ostatni tydzień był bez kartkowania. Wycinałam foamir, formowałam kwiatki, ale bez bardziej dla zabicia czasu niż stworzenia czegoś konkretnego. Sprawy pracowe znów mnie wessały i mam wrażenie że to już chyba wypalenie. Przestałam lubić to co robię. Musi dużo czasu minąć, żebym zapomniała... ale mam nadzieję że wtedy będę już gdzie indziej. 

Kartka w bieli, jedynie ostatnia warstwa papieru i zdobienia na sercu są perłowe, ale to nadal przecież biel. To moja ulubiona kartka z tego roku... 



Zaczynają pociągać mnie mix media.  Warstwy i kolory... ciekawam czy podołam, bo jak  na razie bardzo czysto było u mnie. Pewnie pierwszy będzie jakiś lift, bo tak łatwiej. Tymczasem.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

czerwony rower czyli kartka urodzinowa dla 10 latka

Bartek bardzo lubi rower i wycieczki na nim. Aż miło się słucha jak opowiada o swoich wyprawach. Bartek właśnie kończy 10 lat... Więc 100 lat i dużo szczęścia :)

A kartka trochę nietypowa jak dla mnie jeżeli chodzi o kolory... są typowo "nie moje" ale myślę że wyszło pięknie. Wracam do embossingu na gorąco... dokopałam się do moich pudrów i już ich chyba tak łatwo nie zostawię...
Dawno nie używałam też guzików, i choć mam ich całe pudełko to jakoś nie potrafię ich używać... Ale w tej kartce pasowały idealnie.



niedziela, 20 sierpnia 2017

kartka urodzinowa...czy nie za wcześnie na zimowe kartki???

Dzisiaj kartka urodzinowa, ale taka jakaś z nostalgią zimową... lubię połączenie beżu i błękitu, lubię koronki, kwiatki i wycinanki... i ostatnio lubię puder do embossingu który odnalazłam w szafie, i zachwycił mnie swoją transparentnością i jednocześnie fioletowo-błękitnym perłowym połyskiem. Kwiaty foamirowe... uwielbiam tą technikę i wciąż ćwiczę, bo swoja drogą pięknie i prosto wszystko wygląda na filmikach youtubowych, gorzej z rzeczywistością... wiem że tu najlepiej działają ćwiczenia i próby... 




Cekiny to moje "nowe stare" odkrycie... widziałam jak świetnie posługują się nimi dziewczyny kartkujące nieprzerwanie od kilku lat. Cudownie potrafią tak skomponować ich układ, że uzyskują efekt uporządkowanego bałaganu... fajny oksymoron swoją drogą ;) I tak sobie myślę, że tak długa przerwa spowodowała że jestem bardzo daleko w tyle...






piątek, 18 sierpnia 2017

różowa kartka i foamiranowe kwiaty

Przyznam się szczerze że bardzo polubiłam foamiranowe kwiaty i technikę ich tworzenia. Lubię wycinać, miętosić i wykręcać a przede wszystkim szukać najlepszych metod barwienia białej gąbki. Ta technika jest dla mnie stworzona! Dzisiaj kolejne próbki zrobione całkiem niedawno. Pierwsze barwione techniką która najbardziej mi pasuje czyli suchymi pastelami i chusteczkami dla niemowląt. Przerobiłam tusze, flamastry, i pastele olejne, ale to właśnie suche okazały się najlepszym sposobem na dodanie koloru gnieciuchom.
A teraz kartka... powstała na fali przeglądania internetu... i cudownych stron z kartkami... Macie też tak, że oglądacie ,oglądacie a potem trudno zasnąć bo pomysły na kartki kłębią się w głowie i grożą zapomnieniem... No to ja tak mam. Kartka różowa, bo ja za różowym nie przepadam... a co! 







Uwielbiam ta przestrzenność, i w sumie staram się żeby kwiaty nie były zbyt "grube"...