piątek, 23 sierpnia 2013

jesiennie

Lubię ten moment, w którym nagle się zmienia w jesienne klimaty. Powietrze staje się bardziej przejrzyste, rankami nad polami  unosi się mgła. Sad owocuje, więc objadamy się owocami. I już nie jest tak gorąco. Hm lubię takie spokojne, gładko płynące dni. Dobrze mi jest, cudownie :)








Balkon tez już zmienia kolory. Niestety, część kwiatów nie wytrzymała upałów i naszego tygodniowego wyjazdu.  Dopiero teraz dochodzą do siebie. Tym bardziej że w tamtym czasie zjadał je jakiś niezidentyfikowany, zielony zwierz...




I w końcu mam swój wrzosowy bukiet. W tamtym roku ominęła mnie ta przyjemność... uwielbiam miodowy zapach jaki mam teraz w pokoju.


czwartek, 15 sierpnia 2013

widoki

Chcieliśmy pojechać tam dawno, tym bardziej że otwarta jest tylko do września.  Dzisiaj nadarzyła się okazja, ale to tylko mały wycinek wrażeń jakie dzisiaj mieliśmy.
Wieża widokowa w Kotowicach powstała niedawno, ale szybko stała się okoliczną atrakcją. Ma 40 metrów i roztaczają się z niej piękne widoki... niestety pokpiliśmy sprawę i zanim dojechaliśmy na miejsce bateria w aparacie zdechła :( dlatego zdjęcia gorszej jakości, z telefonu... 



Potem był grill nad brzegiem rzeki. Na szczęście wygrzebaliśmy jakiś mały girl turystyczny. Przyznam że świetnie się sprawdził.

 
Nie chcąc wracać ta sama trasą, postanowiliśmy przejechać rzekę. Na szczęście oglądając panoramę z wieży, wiedzieliśmy że  niedaleko jest most. Wprawdzie kolejowy i bardzo wiekowy, ale tez przepiękny. Bardzo chciałabym jeszcze tam wrócić... zresztą wybraliśmy to miejsce do spełnienia pewnego marzenia, ale o tym będzie kiedy indziej. 
Most jest boski, powstał w 1935 roku i nadal świetnie się trzyma...  przyznam że mój lęk przed otwartą przestrzenią uciszony na wieży odezwał się. 


Zachwyciła mnie piękna, secesyjna balustrada... niestety w części nad samą rzeką wymieniona, pewnie ze względu na bezpieczeństwo przechodzących.

 Taki widok roztacza się z mostu. Niestety ręka drżała, a drugą trzymałam rower...

Cala ścieżka składała się z takich przerobionych pokładów kolejowych... zresztą bardzo pięknych, porośniętych  porostami...


hm Dolny Śląsk nadal mnie zaskakuje...
Wakacje to taki moment na który zostawiam sobie wiele spraw i postanowień... Czytanie książek które wymagają ciut więcej, niż poskładanie liter w słowa, zrobienie potraw które czekają na realizacje bo potrzebują więcej czasu i przygotowań... zajęcie się blogiem, skrapowaniem  itd...itd. Niestety na wakacjach ostatnio tez brakuje mi czasu na cokolwiek i mam wrażenie że biegam wtedy szybciej niż w normalnym nieurlopowym czasie. 

Wakacje tym razem spędziliśmy w Łebie. Tych kilka dni oderwało nas prawie całkowicie od rzeczywistości. Gdyby nie tłumy, wszechobecna chińszczyzna i stukające młotki na plaży byłoby idealnie.
Na szczęście są jeszcze miejsca w tamtych okolicach  gdzie ludzi jakby mniej i szumiące morze słychać...

Na wyprawę do Ruchomych Wydm nie trzeba przygotowywać się specjalnie, choć przyznam że blisko nie jest. W sumie w tym dniu zrobiliśmy prawie 30 km piechotą. Warto było. Tak pięknych widoków nie widziałam nad morzem dawno... no i ten spokój błogi. Ech warto :)



Więcej o tych piaskach i fascynującym zjawisku idących wydm można przeczytać tutaj   Co ważne to jedno z dwóch miejsc w Europie gdzie takie zjawisko możemy zobaczyć...


Tu widać zasypany las.








A na takie widoki można liczyć w Łebie w okresie sezonowym... jednak wolę mniejsze miejscowości. Tam czułam się jak w supermarkecie przed świętami...


piątek, 19 lipca 2013

Agatowe Lato w Lwówku Ślaskim

Pewnie wszyscy, którzy wchodzą i czytają mojego bloga wiedzą że kocham Dolny Śląsk. Tu się urodziłam, tu mieszkam, tu jest epicentrum mojego świata. Za wielokulturowość, wielonarodowość, za splatającą trzy narody historię. Tym razem opowiem o dobrach naturalnych jakimi są agaty. 

Zagłębiem agatowym na dolnym Śląsku jest wieś Płuczki Dolne położona w dolinie Pogórza Izerskiego. Na tej stronie o płuczkowych agatach piszą tak:

" Płóczkowskie agaty powstały w pęcherzykach utworzonych w trakcie odgazowania lawy, tzw. miarolach. Dzisiaj występują w melafirowej zwietrzelinie na polach w pobliskich Płóczkach oraz na zboczach wzgórz Pleban, Mogiła, Wieżysko i Lipień. Odnajdywane tutaj agaty mają najczęściej niewielkie rozmiary, przeważnie 4 - 5 cm średnicy, są jednak mało spękane i bajecznie kolorowe. Charakteryzują się ogromną różnorodnością typów rysunków oraz ciekawą gamą barw. Najczęściej są to agaty wstęgowe (koncentryczne) z licznymi naprzemianległymi warstwami o barwie wszelkich odcieni czerwieni i koloru niebieskiego. W zwietrzelinie melafirów można także znaleźć jaspisy oraz dymny i biały kwarc. Natomiast w Przeździedzy występują agaty szczelinowe, które tworzyły się w szczelinach bazaltów i dzięki temu mają niezwykłe kształty - kuliste, owalne lub wrzecionowate. Jest to jedno z nielicznych miejsc występowania tego typu agatów na świecie.

Co roku organizowane jest Święto Agatowe dzięki któremu i mieszkańcy i turyści mogą przekonać się w jak bogatej minerałowo krainie przebywają. My znaleźliśmy sie tam z powodu wielu zbiegów okolicznośc... Zdjęć będzie trochę, ale to i tak mały wycinek skarbów jakie widzieliśmy. A i te na zdjęciach dopiero odkrywamy.




 Mieliśmy okazję zobaczyć tez wystawę „KOLOROWY ŚWIAT MINERAŁÓW MIEDZI”



 Oczywiście było tez coś dla ciała... jak zwykle hand made najlepsze.




 koty... jak zwykle wszędzie dojrzane :)
A za zdjęcia buziaki należą się Romkowi. Mi z wrażenia buzia się nie zamykała, i dobrze że mam blisko siebie kogoś, kto rozumie wszystko...

Dobra, idę na wojnę z komarami. miłego oglądania.

niedziela, 14 lipca 2013

inny świat

Czas się zatrzymał, świat stanął. Tyle miłości, otwarcia, zrozumienia w jednym miejscu... Ubocze, tu nie ma czasu, szybkiego życia. Inny świat. Dzisiaj tylko migawki ale obiecuje więcej.